Nie istnieje jedna, uniwersalna technika, która pozwoliłaby każdemu pokonać stres. Często stajesz przed wielkim „nie wiadomo”. Co się stanie za kilka minut? Za godzinę? Pojawia się ból brzucha, drżące ręce i natrętna myśl: „Boję się, tak strasznie się stresuję”.
Pozwól, że przedstawię Ci tę samą sytuację z dwóch różnych perspektyw.
Anita i Antonela: Dwa światy
Poznaj Anitę (to ja!). W 2025 roku przestałam liczyć, w ilu mieszkaniach już żyłam. Tak bardzo przywykłam do „mieszkaniowej niestabilności”, że gdy w 2026 roku usłyszałam, że za 40 dni w Nicei nie będę miała dachu nad głową… nawet się nie zdenerwowałam. Powiedziałam sobie: „Tyle razy już to ogarniałam, że i tym razem dam radę. Poszukam czegoś za tydzień, teraz mam inne ważne sprawy”. Doświadczenie nauczyło mnie, że mam odpowiednie umiejętności, by ogarnąć wszystko.
A teraz poznaj moją bliską koleżankę, Antonelę. Podziwiam ją za niesamowitą organizację. Ona już w 2025 roku zadbała o kontrakt na mieszkanie aż do 2027 roku. Dlaczego? Bo dla niej brak stabilizacji to nowa, skrajnie stresująca sytuacja. Zabezpieczyła się więc na wszelkie możliwe sposoby.
Wniosek? Każdy z nas potrzebuje innej rady, bo każdy ma inny bagaż doświadczeń. To, co dla Ciebie jest paraliżujące, dla kogoś innego może być codziennością – i na odwrót.
Moja osobista „apteczka” na stres
Podczas sesji coachingowych często słyszę od klientów o lęku przed działaniem. Zrozumiałam wtedy, jak kluczowe jest nasze podejście.
Ja też się stresuję – jestem tylko człowiekiem, mam w sobie mnóstwo emocji. Ostatnio brałam udział w ważnej rekrutacji na stanowisko business coacha w szwajcarskiej firmie. Wiedziałam, że wymagania są wysokie: perfekcyjny coaching i biegły francuski. Poczułam presję. Jak sobie z nią poradziłam? Oto moja „apteczka”:
- Słowa, które dają spokój: Powiedziałam sobie: „Nie jestem chirurgiem, nie mam pacjenta na stole operacyjnym. Nic złego się nie dzieje. Jestem bezpieczna”. Dodałam też: „Jeśli to miejsce jest dla mnie, to tam będę. Jeśli nie – czekają na mnie inne możliwości. Nic w życiu nie dzieje się przez przypadek”.
- Zamiana perspektywy: Słowa „Boję się” zamieniłam na: „Jestem ciekawa, to interesująca sytuacja”. Mówiłam to do siebie, patrząc w lustro, żeby naprawdę to poczuć.
- Ruch i energia: Przed samym spotkaniem wyciągnęłam ręce wysoko do góry i patrzyłam w sufit (pozycja mocy!). Potem puściłam ulubione piosenki i po prostu tańczyłam, żeby „wytrząść” z siebie napięcie. Moim sekretnym kołem ratunkowym jest generowanie pozytywnej energii. To czysta magia!
W życiu warto działać, bo to właśnie działanie buduje doświadczenie. Im więcej robisz, tym łatwiejsze stają się wyzwania, które kiedyś Cię przerażały. Stałam się fanką konkretnych kroków i właśnie o tym napisałam mój e-book.
Zapraszam Cię do lektury e-booka o „KONKRETNYM” działaniu. Znajdziesz w nim praktyczne rozwiązania oparte na modelu aktywnego działania oraz zadania, które pomogą Ci przełamać impas i ruszyć naprzód.
Lepiej spędzić minutę na działaniu, niż miesiąc na rozmyślaniu.